wtorek, 11 marca 2014

brak oczekiwań to brak rozczarowań ?

Skoro brak oczekiwań to brak rozczarowań, to wegetacje śmiało można nazwać życiem? Szkoda tylko, że łatwiej jest wegetować pośród toksycznych sentymentów, niż udawać przed samym sobą, że na nic nie liczysz, niczego nie oczekujesz, niczego nie pragniesz czy potrzebujesz.

Ten tydzień będzie kluczowym...zdałem sobie z tego sprawę, gdy w piątek nie zadzwonił telefon. 
Przyznaje się: pokładam wielką nadzieje w tej opcji. Potrzebuje jej, bo stanowi ona środek oparcia dla całego planu, mojej przyszłości... chce by się udało, czuje wręcz, że jest mi to niezbędne - zwłaszcza teraz :)

Wczoraj okazało się, że nie będę czekał tylko na telefon, ale i na dzień - nie umiem powiedzieć, co się zmieniło. 
A może nie umiem, bo nic się nie zmieniło a ja usłyszałem tylko to, co chciałem?
Kiedy czegoś bardzo chcemy, często wykazujemy patologiczną skłonność do przeinaczania faktów - w normalnych okolicznościach nie miał bym problemów, ale zbyt długo poruszam sie bez mapy i kompasu...gdyby nie fakt, że po pierwsze: warto sie pomęczyć, po drugie to chyba jedyna droga, by zasłużyć na zaufanie i czerpać radość z odkrywania i po trzecie: mówimy o kimś wyjątkowym. 

A jeżeli się nie uda? 
Nie pisz czarnych scenariuszy. 
Zabiłbym za tą prace ( jak i za jej uśmiech... ), ale musze pamiętać, że to tylko praca - z duuużym trudem to napisałem - jak nie ta to inna, ew. zostanę "ninją" :D

Musze wierzy, że się uda... wierze - pytanie nie "czy?", a "kiedy?".  
Będzie dobrze.






  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz