piątek, 26 września 2014

kiedyś się spotkamy... till then, l. is for the birds




Nic nie przynosi ukojenia. Nosi mnie. Czuje się zmęczony, bardzo zmęczony. Muszę motywować / zmuszać się do najprostszych czynności.
Wszystko tak szybko staje się przewidywalne, traci swój dawny urok. 
Lubie zmiany, ale tyle ich już dokonałem, że gdyby nie Twoja obecność to pewnie zapomniałbym jaki był początek i czemu do nich doprowadziłem.

Zatrzymałem się, zwolniłem, zacząłem słuchać.

Na nowo stanowimy jedność z ustalonymi priorytetami. Każda kwestia została omówiona, każdy ruch przeanalizowany i poddany racjonalnej obróbce. Mam silne przekonanie, że postąpiłem słusznie i wiem, czego chce i co jest dla mnie dobre... 
Jeżeli tak jest, to czemu tak bardzo chce poznać Ją, Jej imię? Skąd to uczucie bezpowrotnego przemijania czasu. Skąd ten dziwny wewnętrzny przymus do poddawania w wątpliwość naszych ustaleń? 
Wiek? Zmęczenie materiału? Głupota? Nie wiem. 

Ponad 90% spraw którym poświęcam uwagę i swój czas podąża w dobrym kierunku. 
Czemu mnie to nudzi, wpędza w marazm? Czemu momentami na siłę staram się wykrzesać emocje, które mnie spalają i które wspólnie zamknęliśmy w lodzie serca? 
Czemu co noc, Ona przychodzi do mnie w śnie, a ja nawet nie znam jej twarzy, imienia... 
Wariuje? A kto jest "normalny"? 

Może to faktycznie tylko brak marzeń. 
Marzeń innych niż monotonia zasypiania i budzenia się przy niej. 
Czy to możliwe, by nie mieć marzeń?  
Na pytanie, czy "marzą Ci się ogromne pieniądze / wille / "dyskretny chłód" odpowiadam z marszu "TAK". ...ale nie to widzę w snach. 

Kiedyś tak nie było. Nie śniło mi się nic, a jak zaczynało, to przy akompaniamencie nasenniaka przestawało... teraz jest inaczej. Zmiękłem? Pozwoliłem sobie wzniecić pożogę i przestałem nad nią panować? JA panuje nad sobą - w taki czy inny sposób ale to ja jestem panem swoich myśli, emocji, uczuć. Ja i Ty.

Zmiany, podróże?

Poczekam do urodzin. Nigdy sam, kompletnie sam nie podróżowałem. Może zmieniające się krajobrazy dadzą mi odrobinę wytchnienia, odsuną złe myśli?

A może to stary dobry strach, że sam nigdy nie będę tak szczęśliwy, jak z kimś?
Kurwa niech ktoś mnie poskleja...heh - kogo ja oszukuje. 
Nikogo nie dopuszczę tak blisko. Koniec.



Kiedyś spotkamy się. Wiem, że gdzieś tam jesteś i czekasz. 
Wszystko w swoim czasie... szkoda, że to jedyne co mnie tak kurewsko ogranicza. 
Ciekawe, jak byś zareagowała gdybym pokazał Ci to wszystko co siedzi mi teraz w głowie?
Co pomyślałabyś wiedząc, że bez "rozmieniania się na drobne" szukałem i czekałem na Ciebie?
Ciekawe kim jesteś...



A może coś Nam umyka? 




Chciałbym Ci tyle powiedzieć a nawet nie znam Twojego imienia...


Czy zrozumiałabyś cokolwiek z tego?




Chce wreszcie czuć...i chce wiedzieć, że nie tylko ja czuje. 
A co jak...? Nic. "NIC", bo "NIC" nie będzie miało miejsca.
Zawsze jest jakieś wyjście, zawsze.



W najgorszym przypadku przestane szukać ale nie czekać... 
Czekanie umilę sobie tym, co nas obu spowija i przeraża reszte.

 

c.d.n.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz